Problemy uniwersyteckiego logo w Białymstoku

Nowe logo Uniwersytetu w Białymstoku

Nowe logo Uniwersytetu w Białymstoku jest wynikiem rozstrzygniętego na początku lipca konkursu, do którego zgłoszono 35 prac. Wyłoniony znak zdążył się już zderzyć z różnymi opiniami – dla jednych jest nowoczesnym, świeżym projektem, natomiast dla innych kompletnym nieporozumieniem.

Nowym znakiem zachwyca się przede wszystkim jury i kierownictwo uczelni, co jest całkowicie zrozumiałe, gdyż to właśnie te osoby są odpowiedzialne za podjętą decyzję, więc trudno, żeby było inaczej. Na stronie uczelni, w oficjalnym komunikacie, możemy przeczytać kilka pochlebnych słów o wybranym logo:

„Lekka, nowoczesna typografia, forma łącząca w sobie nawiązania do nauki i natury – tak będzie wyglądało logo Uniwersytetu w Białymstoku.”

Podczas prezentacji wybranego projektu prorektor uniwersytetu uzasadnił podjętą decyzję w taki oto sposób:

„Projekty były zróżnicowane – wykorzystujące symbole, albo bardziej opisowe. Wybraliśmy logo, które jest czytelne, ma jasny przekaz, łatwo kojarzy się z uczelnią.”

Po tej samej stronie barykady siłą rzeczy stoi jeszcze autorka projektu – Katarzyna Korpus-Wrońska – która także skomentowała swoją propozycję logo dla UwB. Z jej wypowiedzi wynika, że inspiracją była przede wszystkim natura otaczająca uniwersytet, którą starała się ująć szczególnie w dwóch elementach: kolorystyce oraz typografii. Przyznam, że ten drugi aspekt jest niezwykle zastanawiający.

„Dokonaliśmy autorskiego przepracowania dwóch liter występujących w nazwie uczelni, „w” oraz „b”, w taki sposób, by podkreślić matematycznie wyrysowaną formę literniczą. Jednocześnie zaokrąglenia liter i dominujący kolor zielony odwołują się do natury.”

Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem o co chodziło z podkreśleniem tej matematycznej formy literniczej. Czy tak jak w przypadku Politechniki Warszawskiej kształt litery „W” miał być nawiązaniem do matematycznego symbolu „większe lub równe”? Trochę wątpię, a na pewno tego nie widzę. Dla mnie sentencje o matematyce w przypadku UwB są wydumanym stwierdzeniem, które ma sztucznie nadać sens takim, a nie innym zabiegom. Zupełnie niepotrzebnie, bo modyfikacje „W” i „B” w tym przypadku stanowią zaledwie próbę wyróżnienia tego wzoru, dla której niespecjalnie widzę konieczność jej tłumaczenia. Naprawdę nie potrafię dostrzec w tym zabiegu głębszego sensu, ani matematycznego, ani żadnego innego.

Kolejną problematyczną kwestią, jaką moim zdaniem generuje zadana forma liter jest czytelność. W opinii decydentów znak jest czytelny i ma jasny przekaz. Czy aby na pewno? Wielu komentujących podnosi zarzut, że konstrukcji nie da się rozszyfrować i w pewnym sensie się z nimi zgadzam. Widzę w tym logo litery, ale jednak nie takie jak trzeba. W oczy rzuca się na pewno „U”, lecz dalsza część to dla mnie raczej „VB” oddzielone od pierwszego znaku ukośnikiem, niż spójne „UWB”. Bordowy kolor fragmentu litery „W” skutecznie rozmywa czytelność wzoru i znacząco utrudnia jego prawidłowe odczytanie.

Nowe logo Uniwersytetu w Białymstoku - identyfikacja

Niestety zabieg powtórzono w rozwinięciu, czyli nazwie uczelni. Tam także litery „W” oraz „B” są zmodyfikowane, chociaż przedstawione już jednolitą barwą. Cóż z tego, skoro w dalszym ciągu oko męczy się szukając w „Białymstoku” pełnego „B”, a znajduje zaledwie „ściętą” po skosie trójkę?

Będąc przy logotypie warto zastanowić się także nad jego proporcją w stosunku do głównej części znaku. Nietrudno zauważyć, że przy proporcjonalnym skalowaniu konstrukcji do mniejszych rozmiarów, nazwa uczelni zaniknie bardzo szybko i stanie się niemożliwa do odczytania. Wielkości poszczególnych części tego znaku też zatem nie są jego silną stroną.

Wraz z logo autorka zaprezentowała jeszcze przykładową koncepcję identyfikacji wizualnej przygotowując wizualizację kilku jej elementów. Niestety i o niej nie mam najlepszego zdania. Tym co najbardziej mnie w niej uderzyło, była przyjęta kolorystyka. Niestety pomysł na taką paletę barw zamiast budzić wrażenie nowoczesności, jak chciałyby władze uczelni, trąci archaizmem. Bordowy i jasnożółty kolor są oficjalnymi barwami Uniwersytetu, co nie zmienia faktu, że można było nad nimi popracować. Połączenie tych kolorów z ciemną zielenią wywołuje u mnie raczej negatywne doznania. Problemy występują nie tylko z percepcją i przejrzystością, ale również z ogólnie pojętą atrakcyjnością oraz estetyką. Zdaję sobie sprawę, że ocenę opieram zaledwie na kilku wizualizacjach gadżetów i być może efekt końcowy będzie nieco inny, ale nie podejrzewam, aby był diametralnie różny (czytaj lepszy).

Uniwersytet w Białymstoku jest niestety kolejną instytucją, która wpadła w konkursową pułapkę, a jej efekt słusznie budzi wątpliwości, czy wręcz oburzenie u wielu osób. Doskonale rozumiem te reakcje, ponieważ wyłoniony projekt nie ma nic wspólnego z cechami, którymi został opisany. Znak jest być może prosty, ale nieczytelny i mało atrakcyjny. Wątpię w to, aby potrafił należycie wyróżnić uczelnię, bo w moim odczuciu zupełnie nie oddaje jej charakteru. Nie kojarzy się ani z naturą, jak to było tłumaczone, ani z instytucją naukową, ani z nowoczesnością. Moim zdaniem nie posiada też innych atrybutów, które mogłyby go w jakiś sposób bronić. Można go było chociaż przedstawić w odświeżonej kolorystyce, zastosować atrakcyjną typografię, czy wyraźnie podkreślić przynajmniej jedną cechę tej instytucji. Tego wszystkiego brakuje, przez co logo Uniwersytetu wydaje mi się po prostu nijakie, a na takie nie zasługuje żadna uczelnia.

Źródło: Uniwersytet w Białymstoku

PODZIEL SIĘ
Krzysztof Karaś
Twórca Branding Monitor, miłośnik logo, projektant grafiki użytkowej, zajmuje się brandingiem oraz marketingiem. Opisuje i analizuje zmiany w świecie marek. Branding i marketing traktuje nie jak sztukę, ale jak rzemiosło i praktyczne narzędzia do osiągania konkretnych celów.