Władysławowo na fali, logo na dnie

Nowe logo gminy Władysławowo

Władysławowo jest kolejną polską gminą, która została „wzbogacona” o nowy element miejskiej identyfikacji. Miasto w ramach konkursu wyłoniło logo, które w założeniu będzie bazą dla powstającego systemu wizualnego. Efekty już na początku są typowe dla wielu tego typu przedsięwzięć w naszym kraju, więc łatwo przewidzieć co będzie dalej.

Prace o podobnym (jak i wiele niższym) poziomie, które stawały się oficjalnym znakiem miast/wsi, widzieliśmy już niejednokrotnie. Znamy to bardzo dobrze. Jednym z głośniejszych przypadków był Ustroń, którego wydawałoby się, że dobrze zorganizowany konkurs na logo zakończył się totalną klęską. Podobna sytuacja, chociaż na mniejszą skalę, wydarzyła się teraz we Władysławowie. Tutaj też był konkurs (jakżeby inaczej), którego warunki finansowe dawały nadzieję na zgłoszenie przyzwoitych prac. Do wygrania było 5 tysięcy złotych. Ale decyzja jury definitywnie nam uświadomiła w jakim kraju żyjemy.

Nie czujmy się jednak zaskoczeni. W składzie wspomnianej komisji zasiadały bowiem następujące instytucje: burmistrz, przewodniczący Rady Miejskiej, przewodnicząca Komisji Kultury, Sportu i Porządku Publicznego, dyrektor Centrum Kultury, Promocji i Sportu, architekt, informatyk, sekretarz miasta oraz zastępca kierownika ROP (czymkolwiek to jest). Pomału staje się jasne dlaczego wyłoniony projekt okazał się „najlepszym” spośród prawie 300 (trzystu!) zgłoszonych. Jak ci ludzie mieli wybrać cokolwiek innego, skoro podejrzewam, że żaden z członków jury nie miał bladego pojęcia o co w ogóle chodzi z tym konkursem, a co dopiero z logo i identyfikacją miejską? Mimo to, każdy z nich odegrał rolę specjalisty w projektowaniu i designie. Po ogłoszeniu wyników pojawiły się zatem ciekawe uzasadnienia wraz z interpretacjami:

„Prace oceniano według kryteriów: kreatywności i estetyki, przejrzystości przekazu oraz funkcjonalności pod względem graficznych modyfikacji i umieszczania na materiałach informacyjno-promocyjnych.” – źródło

A to jednak istniały jakieś kryteria przy ocenianiu? Byłem przekonany, że logos został wybrany na zasadach gry w marynarza. Skoro jednak ktoś stworzył pewne kryteria oceny, to mam złą wiadomość – jego wysiłek przepadł zupełnie, bo widać oceniający nie mieli wcześniej zbyt wiele do czynienia z kreatywnością, estetyką, czy funkcjonalnością znaków. Szkoda, ale stało się, więc jeśli jury klepnęło, to trzeba było szybko dorobić jakieś wytłumaczenie do podjętej decyzji. Oto i ono:

„Zwycięskie logo doceniono za współczesną interpretację motywu fali i litery W oraz profesjonalne rozwinięcie grafiki znaku w system piktogramów (nigdzie nie zaprezentowano, przyp. red.). Ponadto, kod kolorystyczny zaproponowany przez autora znakomicie koresponduje z akcentami kolorystycznymi flagi Gminy.” – źródło j.w.

Co za androny. Urzekła mnie zwłaszcza „współczesna interpretacja”. Brakuje w tym fragmencie tylko wzmianki o oryginalności wyłonionego projektu, jego uniwersalności i tego, że jest on świetnym materiałem nadającym się na fundament nowej strategii promocji gminy. A dlaczego by nie? Przecież można chyba najpierw wybrać logosa, a dopiero potem wykreować pod niego strategię? Albo i nie tworzyć jej w ogóle, a po prostu używać wybrańca na bliżej nieokreślonych materiałach promocyjnych. Tak też można, i będzie przecież działać. Nie będzie?

Nowe logo Władysławowa - wizualizacja

Niestety Władysławowo popłynęło zupełnie na tym konkursie. Swoim wyborem nowego logo pokazało tylko jak niski poziom wiedzy na temat sfery wizualnej posiada. Znak jest bardzo słaby, do niczego się tak naprawdę nie nadaje i niewiele ma wspólnego z tym, co się o nim mówi wśród urzędników. To, że jego kolorystyka nawiązuje do flagi gminy go nie ratuje, bo w takiej formie nie jest on ani atrakcyjny, ani nowoczesny, ani świeży, ani praktyczny. Przy pierwszej lepszej okazji, gdy będzie trzeba go zmniejszyć, wszystko się zleje i nici z czytelności (zresztą widać to na powyższej wizualizacji). Brak w nim jakiejkolwiek spójności między sygnetem (wyglądającym jak clipart), a logotypem na siłę doklejonym do całości. Kompozycji żadnej. Nie mam też pojęcia co, oprócz zamieszania, miał wnieść ten przemiły gradiencik na fali. Symbolika i pomysł z literą W? Może i nie najgorsze (ale i nic w nich urzekającego), tylko że musiałby się za to wziąć ktoś, kto się zna na rzeczy. Jednak tak jak zawsze w tego typu sytuacjach – pretensji nie można mieć do autora, czy innych uczestników (w przypadku, gdy naprawdę wśród tych 300 projektów nie było lepszego). Pretensje trzeba mieć do jury podejmującego decyzję o wyborze. No cóż, nie oni pierwsi w Polsce i pewnie nie ostatni, którzy brną w takie niechlujstwo. Za jakiś czas znowu będą zmieniać, więc może wtedy uda się zaangażować w proces kogoś rozsądniejszego? Może.

Źródło: wladyslawowo.pl