Eholiday.pl prezentuje nowe logo i niedopracowaną stronę

Rebranding eholiday.pl

W sieci pojawiła się informacja, że eholiday.pl w wyniku prężnego rozwoju przechodzi rebranding i zmienia swoje oblicze. Na pierwszy rzut oka identyfikacyjne przeprojektowanie może wydawać się całkiem ciekawe, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się wychodzi niestety kilka niedociągnięć.

Eholiday.pl internetowe rezerwacje noclegów uruchomił trzy lata temu. Nie byłoby w tym może nic odkrywczego, gdyby nie to, że firma zdecydowała się zwrócić uwagę nie na hotele i popularne sieci, ale na małe i średnie pensjonaty, czy gospodarstwa agroturystyczne. Udało się znaleźć niszę, a eksperyment okazał się na tyle trafionym pomysłem, że zdecydowano rozwinąć tę część działalności. Kolejnym etapem rozwoju jest przeprowadzane właśnie wizerunkowe odświeżenie.

Nowe logo eholiday.pl w wersji pionowej

Nowe logo eholiday.pl jest stosunkowo prostą konstrukcją o nieco chłodniejszych barwach niż do tej pory. Zrezygnowano z żółtego koloru, który został zastąpiony dwoma odcieniami błękitu. Jaśniejszy sygnet i ciemniejszy logotyp są jeszcze dodatkowo urozmaicone sloganem, który z „dobrego noclegu” przerobiono na „dobre noclegi”. Zobaczmy co o stworzonym projekcie mówią sami zainteresowani:

„Nasze nowe logo składa się z dobrze znanej i rozpoznawalnej nazwy eholiday.pl oraz ikony, tzw. sygnetu. Ikona jest stylizowaną, małą literą „e” wpisaną w koło. Centralny otwór wywołuje skojarzenie z domem, z „dobrym noclegiem”, do którego prowadzi linia przypominająca drogę. […] Na znak, będący stylizowaną literą „e”, składają się trzy inne symbole wyrażające kolejno: ecommerce, nocleg, satysfakcję.” – źródło

Trzeba przyznać, że odświeżony symbol rzeczywiście wygląda ciekawie, a co ważniejsze – naprawdę można w nim znaleźć elementy, pojawiające się w jego oficjalnej interpretacji. Wytłumaczenie jest sensowne, a symbolika czytelna. Najwięcej problemów może sprawiać dostrzeżenie satysfakcji, która ma stanowić trzeci filar marki, ale po chwili stwierdzam, że zarys uśmiechu i zadowolenia, będący jej obrazem w logo, także jest dostrzegalny.

Co z typografią? Uważam, że została całkiem przyzwoicie dobrana i dopasowana do stylistyki symbolu. Być może użyty krój nie jest specjalnie urokliwy, ale na pewno tworzy spójny zestaw ze stylizowaną literą „e”. W tym momencie mam oczywiście na myśli jedynie logotyp z nazwą marki, gdyż o układzie claimu pod nim nie mam zbyt wiele dobrego do powiedzenia. W mojej opinii stanowi on największy mankament w projekcie tego znaku. Jest drobny i delikatny, a przez to skazany na zanikanie przy pracy z logo w mniejszych rozmiarach. Nie wiem też dlaczego jest „ruchomy”. Na wizualizacji kubka widać, że odjechał trochę na prawo, natomiast w pozostałych przypadkach jest wyrównany do lewej strony wraz z logotypem. Być może to jedynie przeoczenie, ale ten szczegół rzucił mi się w oczy.

Nowa identyfikacja eholiday.pl

Zastanawia mnie również, czy marka eholiday.pl nie jest już na takim etapie rozwoju, na którym mogłaby spokojnie pozbyć się z nazwy rozszerzenia domeny. Wydaje mi się, że jest ono zupełnie zbędne i nie przekazuje żadnej kluczowej informacji, ani nie dodaje marce wartości. Odchudzenie nazwy z tego elementu pozwoliłoby także uzyskać lepsze proporcje w konstrukcji znaku. Być może jednak problemem jest fakt, że na boku wyrosło coś takiego jak eholiday.com.pl, które w jakimś stopniu krzyżuje te plany? Nie wiem, ciężko powiedzieć – zwracam jedynie uwagę, że nazwa nieobciążona domeną byłaby lżejsza i prawdopodobnie łatwiejsza do zapamiętania.

Grafika promująca nową identyfikację eholiday.pl

Nowe logo tego turystycznego serwisu jest w gruncie rzeczy całkiem przyzwoitym projektem. Szkoda, że studio Ikar, które odpowiada za tę identyfikacyjną renowację nie uraczyło nas większą ilością wizualizacji obrazujących pozostałe elementy wizualnego systemu. Nie to jednak powinno być aktualnie największym zmartwieniem, gdy w czasie rebrandingu mamy do czynienia ze znacznie większymi błędami.

Dużym problemem jest słaba koordynacja procesu i nieodpowiednio przygotowane zakomunikowanie i zaprezentowanie zmiany. Owszem, informacje pojawiły się nie tylko na facebookowym profilu eholiday.pl, bo można na nie trafić także na dużych, ogólnopolskich serwisach, ale co się za nimi kryje? Niestety niewiele. Niewiele w tym sensie, że czytelnik zainteresowany tematem, chcący zobaczyć coś więcej i doświadczyć czegoś więcej, niż tylko lektury medialnego przekazu, w pierwszym momencie pomyśli zapewne o stronie internetowej firmy. A tam ujrzy coś takiego…

Screenshot strony eholiday po rebrandingu

Był to oczywiście stan na moment pisania tego opracowania, jednak nie ma to większego znaczenia, gdyż liczy się sam fakt, że mogłem zrobić taki zrzut ekranu już po nagłośnieniu zmiany i jej oficjalnym zaprezentowaniu. Niestety to, co znalazłem pod adresem eholiday.pl naprawdę mnie zamurowało. Marna strona wyglądająca na starą jej wersję z zastosowaną jedynie adaptacją kolorystyczną, która psuje całe pierwsze wrażenie. Zdaję sobie sprawę, że rebranding, czy nawet samo wdrażanie nowych szat to proces, ale pewne rzeczy muszą zostać wykonane w tym samym czasie, jeśli chce się uzyskać dobry efekt. Tak podstawowa rzecz jak strona internetowa (i to w przypadku „e-marki”) powinna być dopieszczona jak tylko się da jeszcze przed wypuszczeniem jakiejkolwiek notki prasowej o zmianach. Tymczasem nie mam pojęcia, czy odwiedzając witrynę byłem jeszcze na jej starej wersji z jedynie podmienionym znakiem w nagłówku (tak mi się wydawało), czy też była to już wersja „odświeżona” (w takim przypadku po prostu nie wiem jak to skomentować). Jakby nie było, prysnął już czar interesująco zapowiadającej się identyfikacji. Tym jednym, ale jakże poważnym niedociągnięciem zepsuto w pewnym stopniu efekt zmiany.  Niestety ukazało to pewną nieumiejętność poprawnego zaprezentowania swojego nowego oblicza. Sądzę, że fatalnie wyglądająca witryna mogła zrazić całkiem spore grono osób. Może nawet nie tyle do samej marki, co do jakości przeprowadzanego odświeżenia. Archaiczny styl, niedopasowane elementy, czy niespójna kolorystyka wprowadzają chaos, sprawiają wrażenie niechlujstwa, a przez to na pewno nie budują zaufania – wręcz przeciwnie.

Eholiday.pl słusznie podjęło decyzję o rebrandingu. Nowe logo, mimo kilku zastrzeżeń, jest na pewno projektem bardziej atrakcyjnym, niż znak wykorzystywany do tej pory. Lżejszy w odbiorze, nowocześniejszy i lepszy pod kątem przekazu mógł naprawdę pomóc marce odświeżyć oblicze. Niestety całościowy efekt został w dużym stopniu zniwelowany przez niskich lotów witrynę. Nie mam pojęcia jak w tym przypadku można było nie zadbać o własną stronę internetową, która stanowi przecież fundamentalny obszar działalności eholiday.pl, a przez to i kreowania wizerunku. Takie podejście niestety nie daje zbyt wielkich nadziei na przyszłość. Ale kto wie? W końcu jak się okazuje – na razie zaprezentowano jedynie nowe logo. Czekamy zatem na resztę, mimo że tego czekania być już nie powinno.

Źródła: eholiday.pl, rp.pl, mediafm.pl