Krótki komentarz do nowego logo GUS

GUS zmienia logo - nowy znak GUS

Główny Urząd Statystyczny (GUS) rozstrzygnął konkurs na swoje nowe logo i od razu podniósł się krzyk. Szkoda tylko, że większe emocje w mediach jak zwykle wzbudziły pieniądze, a nie jakość wyłonionego projektu, czy konkurs jako sposób wyłaniania tego typu symboli.

Nikt zdrowy na umyśle nie lubi marnotrawstwa, dlatego też rozumiem społeczne oburzenie dotyczące finansowej strony tegoż przedsięwzięcia. Nie mam zamiaru udawać, że jest ona nieistotna. Jest istotna, lecz nie jest jedynym problemem w zaistniałej sytuacji. Denerwuje mnie fakt, że kwestia wysokości nagrody została poruszona dopiero teraz, gdy mleko zostało rozlane. Aferę trzeba było kręcić kilka miesięcy wcześniej, gdy konkurs ogłaszano i można było jeszcze wywrzeć jakikolwiek nacisk na zmianę w tej materii (o ile była ona konieczna). Aktualnie należy oceniać tylko i wyłącznie efekt, czyli decyzję komisji konkursowej.

Skupmy się zatem na konkretach i przyjrzyjmy się wyłonionemu projektowi, który przez najbliższe lata ma być oficjalnym znakiem Głównego Urzędu Statystycznego. Niestety nie jest to dzieło z górnej półki, a i do średniej również bym go nie zaliczył.

Nowe logo GUS - konkurs na nowe logo

Znak wyłoniony przez jury jako najlepsze zgłoszenie konkursowe, to dwa przecinające się koła ułożone jedno pod drugim. Minimalizm jest w cenie i wydaje mi się, że tym mogła kierować się autorka przygotowując tę pracę. Szkoda, że ostatecznie niewiele ma ona wspólnego z takim kierunkiem. Na pewno jest to projekt prosty technicznie, lecz w moim odczuciu zdecydowanie wybrakowany.

Nowe logo GUS słusznie jest traktowane jako wzór nijaki, niewiele wnoszący i powtarzalny. Motyw przecinających się kół jest powszechnie znany, dlatego wiele osób przyrównywało wybór komisji konkursowej na przykład do logo Master Card, czy innych opartych na takiej koncepcji znaków. Niektórzy, jak zwykle w tego typu sytuacjach, próbowali nawet podciągnąć konstrukcję pod plagiat w stosunku właśnie do znaku wspomnianej marki. Zarzuty te pozostawmy jednak bez komentarza.

Warianty nowego logo GUS

Przyglądając się zwycięskiej pracy próbowałem doszukać się w nim jakiejkolwiek zalety, ale nie bardzo mi się to udało. Jako odbiorcę odrzuca mnie przede wszystkim marna estetyka i strasznie płytka symbolika. Może nawet nie tyle symbolika, co jej banalne zwizualizowanie. Widać w tej konstrukcji odniesienie do zbiorów, które mogą nasuwać na myśl skojarzenia z analizą i statystyką, ale czy nie dało się tego przedstawić w bardziej atrakcyjny sposób?

Przyczepić można się również do stockowej niemalże kolorystyki. Czy kogoś ona przekonuje? Zieleń i błękit należałoby połączyć w odpowiednich proporcjach i odcieniach, żeby wyszło tutaj z nich coś interesującego. Zastosowane podejście niestety nie wygląda ani ciekawie, ani oryginalnie. W dodatku poszczególne pola połączonych figur zostały okraszone gradientem. Po co, skoro jest ledwo widoczny i nic nie wnosi? Zupełnie zbędny zabieg.

Na koniec zerknijmy jeszcze na typografię. Zastosowany dwuelementowy krój nie koresponduje płynnie ze stylistyką zadaną sygnetowi. Przynajmniej ja osobiście patrząc na połączone koła oczekiwałbym pod nimi/obok nich czegoś bardziej regularnego, pisma o stałej szerokości kreski. Być może autorka wyszła z założenia, że taki krój uczyniłby logo zbyt nudnym? Ciężko powiedzieć jakie były przyczyny tej decyzji, natomiast dobrana typografia na pewno tego znaku nie urozmaica w należyty sposób. Za bardzo różnicuje poszczególne składowe wzoru, a wrażenia tego nie niweluje nawet wspólny kolor liter i środkowej części sygnetu.

Bardziej odpornym osobom polecam jeszcze zerknąć na wersje uzupełniające, gdzie pod kątem typografii i proporcji mamy do czynienia z estetyczno-stylistyczną zagładą. Uśmiech politowania wywołała u mnie przede wszystkim jedynka w wersji „100 lat GUS”. Na siłę dostawiona, prawie klejąca się do kół, żeby razem z nimi udawać kompletną „setkę”. Pasuje jak pięść do oka, lecz jak widać nawet takie propozycje znajdą uznanie u niejednego decydenta konkursowego.

Niestety po raz kolejny przychodzi nam przełknąć gorzką pigułkę urzędniczego partactwa. Urzędniczego, ponieważ pretensje należy mieć tylko i wyłącznie do organizatora i tych, którzy podjęli decyzję o wyborze wzoru. Początkowo konkurs naprawdę nie zapowiadał się źle. Nagroda (dla niektórych zbyt wysoka) niosła realną nadzieję na to, że w szranki staną jedni z lepszych projektantów, którzy będą skłonni przygotować ciekawe propozycje. I podejrzewam, że tak też się stało. Tyle tylko, że jak to zwykle bywa w świecie polityczno-urzędniczym, w komisjach bardzo często zasiadają „najlepsi specjaliści”. Nie potrzebują fachowego wsparcia, bo sami doskonale wiedzą jak należy oceniać takie prace, na co zwracać uwagę i co ostatecznie wybrać. A potem kończy się tak jak w przypadku nowego logo GUS – blamażem i kompromitacją.

Źródła: BIP (GUS), GUS Twitter, Rzeczpospolita, Business Insider

PODZIEL SIĘ
Krzysztof Karaś
Twórca Branding Monitor, miłośnik logo, projektant grafiki użytkowej, zajmuje się brandingiem oraz marketingiem. Opisuje i analizuje zmiany w świecie marek. Branding i marketing traktuje nie jak sztukę, ale jak rzemiosło i praktyczne narzędzia do osiągania konkretnych celów.