Metropolia przyjmuje nowe logo i nakreśla kierunek budowy marki

Nowe logo Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii

Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia w lipcu br. ogłosiła konkurs na swoje logo. Po wyborze pięciu finalistów i przygotowaniu przez nich prac, zaprezentowano ostateczny projekt, który stanie się jej oficjalnym znakiem i na którym będzie budowana jej wizualna tożsamość.

Do konkursu zgłosiło się ponad 140 uczestników, ale tylko wybrani mogli przedstawić swoje koncepcje członkom jury. Zwycięski projekt został stworzony przez Atelier Szewski Pawła Miszewskiego i składa się z dużego sygnetu, opartego na literze „M”, oraz nieco przekombinowanej nazwy związku metropolitalnego. Logo jest utrzymane w odcieniu magenty, jednak w propozycji systemu wizualnego pojawiają się także barwy żółta i granatowa jako kolory uzupełniające.

Nowe logo Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej

Logo Metropolii GZM

Wizualizacja logo Metropolii GZM w przestrzeni

Symbolika i potencjał nowego logo

Znak jest prosty, przejrzysty i bardzo geometryczny. Ponad wspomnianą „emką” wkomponowane zostało kanciaste serce, które dopełnia przestrzeń nad literą, przez co konstrukcja wydaje się być bardziej zwarta. Myślę, że mimo specyficznego kształtu możliwe jest stosunkowo proste odczytanie tego symbolu. Problemów nie powinni mieć przede wszystkim mieszkańcy Katowic, którzy do kanciastego serca są przyzwyczajeni, chociaż w swoim logo posiadają je w nieco innej formie. Pomimo ewidentnych różnic było to pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi do głowy widząc serducho w nowym logo GZM.

Uważam, że wykonanie i pomysł generalnie mogą się sprawdzić i jeśli będą odpowiednio wykorzystywane, szybko przyjmą się w górnośląsko-zagłębiowskiej świadomości. Zastanawiające mogą być jednak dwie rzeczy.

Po pierwsze podzielam poniekąd wątpliwość ALW, który w swoim komentarzu zastanawia się nad położeniem akcentu na słowie „Metropolia”, a nie specyfice śląsko-zagłębiowskiej. Również nie wiem skąd akurat taki pomysł, ale mam na ten temat trzy hipotezy.

Pierwsza Metropolia w Polsce

Być może wynika to z faktu, że Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia jest pierwszym tego typu oficjalnym związkiem miast w Polsce (źródło). Dzięki temu mogła sobie pozwolić na taki kierunek, bo nawet jeśli w przyszłości będą powstawać kolejne metropolie, to GZM, jako pionier, stoi w pewnej uprzywilejowanej pozycji. Budując swoją tożsamość na „metropolitalności” zmusza niejako kolejne podobne ośrodki miejskie do poszukiwania własnego wyróżnika i własnej, odrębnej tożsamości.

Uprzedzenia, stereotypy i emocje

A może po prostu decydentom ciężko było znaleźć charakterystyczny punkt łączący Górny Śląsk z Zagłębiem i dlatego postawili na coś neutralnego? Próby stworzenia interesującego przekazu, budzącego pozytywne emocje wśród mieszkańców obu obszarów, nie ułatwiały stereotypy i rzeczywiste uprzedzenia funkcjonujące wśród goroli (z Zagłębia) i hanysów (ze Śląska). Sama „Metropolia” jest neutralna i nie faworyzuje żadnej ze stron. Przesadzam z podziałami? To czytaj dalej.

Metropolitalne problemy z nazwą

Trzecim, ale pewnie nie ostatnim, możliwym wytłumaczeniem jakie przychodzi mi do głowy jest problem z nazwą. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia nie jest zbyt wdzięcznym tworem ani językowym, ani na potrzeby kreowania marki. Skrót też nie rozwiązuje problemu, bo GZM niewiele mówi, co potwierdzała również prezydent Zabrza. Poza tym mógłby być mylony z Górnośląskim Związkiem Metropolitalnym, który pracował i lobbował na rzecz oficjalnego utworzenia Metropolii, ale nią nie był. Oprócz tego pojawiały się jeszcze inne propozycje, jak np. Metropolia Katowicka, czy Metropolia Silesia. I tu w grę weszły uprzedzenia, bo gminy zagłębiowskie, z Sosnowcem na czele, nie zgodziły się na tego typu warianty. Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca, zagroził nawet wystąpieniem jego miasta z projektu, jeśli w jego nazwie pojawiłoby się słowo „Silesia” (źródło). Potem sam zaproponował twór „SileZa” (od Sielsii i Zagłębia), a nawet jego logo (zobacz tutaj).

Jak widać możliwości i problemów (realnych, czy sztucznych) było wiele. Osobiście, jako mieszkańcowi GZM nie przeszkadza mi przekaz oparty na „Metropolii”, ale przyznaję, że też zastanawiam się dlaczego nie wymyślono czegoś lepszego, czegoś bardziej charakterystycznego. Szkoda, że nikt nie podjął tego trudu.

Warianty skalowalne nowego logo Metropolii GZM

Propozycja identyfikacji Metropolii GZM

Wizualizacja nowej identyfikacji Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii

 

Logo na plakacie - Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia

Proporcje znaku i akronim GZM

Wątpliwości drugiego typu wiążą się już bezpośrednio z konstrukcją nowego logo. Przede wszystkim nie przekonują mnie proporcje między logotypem, a sygnetem. Owszem, w dużych rozmiarach wszystko wygląda w porządku i da się odczytać poszczególne elementy. Ale każdorazowe zmniejszanie logo będzie stanowić nie lada wyzwanie. Nawet w opracowaniu autora, który zaprezentował różne wielkości znaku nie da się odczytać „Metropolii”, o „GZM” nie wspominając.

Druga sprawa to właśnie wspomniane „GZM”. Jeśli stawiamy na „Metropolię”, po co jeszcze w znaku ten akronim? Albo kreujemy Metropolię, albo GZM, a nie Metropolię Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię – bo tak należałoby przecież odczytywać przyjęty koncept. Uwidacznia się tutaj poważny problem z nazwą, nad którą powinni byli popracować specjaliści od marketingu i wizerunku, a nie urzędnicy.

Przestrzenna wizualizacja sygnetu GZM

Metropolia wreszcie nabiera kształtów

Cieszy mnie, że Metropolia przyjęła w końcu jakikolwiek kierunek rozwoju marki i rozpoczyna działania mające na celu budowanie własnego wizerunku. Do tej pory tylko dużo się o niej mówiło (przynajmniej lokalnie), a niewiele było widać. Może i nie do końca jestem przekonany czy jest to kierunek słuszny, ale poczekajmy na to, co przyniesie przyszłość. Sam symbol i wstępne propozycje identyfikacji pokazują, że może być interesująco. Jest w tym projekcie potencjał i oby w ramach owocnej współpracy został odpowiednio wykorzystany.

Źródła: Dziennik Zachodni, Wirtualne Media