Gdy strona „milknie” – co widzi klient?
Dla większości użytkowników marka to strona internetowa. Jeśli witryna nie działa, ładuje się bardzo wolno albo wyświetla błędy, w głowie klienta zapala się lampka: „skoro nie potrafią zadbać o własną stronę, jak zadbają o mnie?”. Kilka minut przestoju w godzinach szczytu może oznaczać dziesiątki porzuconych koszyków, nieodebrane leady, niewysłane formularze. To nie tylko utrata bieżących przychodów, ale także cichy, długofalowy odpływ klientów, którzy już nie wrócą.
Wizerunek marki a awarie – szkoda większa niż sama strata sprzedaży
Jednorazowa awaria może przejść bez echa. Problem zaczyna się, gdy sytuacja się powtarza. Użytkownicy robią zrzuty ekranu, komentują w social mediach, porównują Twoją firmę z konkurencją, która „po prostu działa”.
Do tego dochodzi kwestia wiarygodności. Jeśli strona z usługami finansowymi, medycznymi czy edukacyjnymi regularnie się sypie, klienci zaczynają kwestionować także bezpieczeństwo danych, jakość obsługi czy profesjonalizm zespołu. Raz nadszarpniętego zaufania nie da się odbudować jedną kampanią reklamową.
Monitorowanie stron internetowych – jak działa „system wczesnego ostrzegania”?
Tu wchodzi do gry monitorowanie stron internetowych. Dobrze skonfigurowane narzędzie pełni rolę czujnego strażnika, który co minutę sprawdza, czy Twoja witryna żyje, reaguje i działa tak, jak powinna.
Gdy tylko pojawi się problem – spadek dostępności, błąd serwera, zbyt długi czas odpowiedzi – dostajesz powiadomienie e-mailem, SMS-em lub przez komunikator. Dzięki temu możesz reagować zanim sytuację zauważą klienci. Profesjonalne systemy monitoringu potrafią kontrolować nie tylko samą dostępność strony, ale też poprawność działania formularzy, procesu zakupowego czy konkretnych podstron kluczowych dla sprzedaży.
Sprawdzonym narzędziem do monitorowania stron internetowych jest polski Super Monitoring.
Dlaczego „ręczne” sprawdzanie to za mało?
Wielu właścicieli firm wciąż wierzy, że „od czasu do czasu wejdę na stronę i zobaczę, czy wszystko działa”. Niestety, awarie lubią pojawiać się nocą, w weekendy i w momentach wzmożonego ruchu – wtedy, gdy nikt z zespołu akurat nie patrzy.
Ręczne sprawdzanie nie wychwyci krótkich, ale powtarzających się przerw w działaniu serwera. Robot monitorujący stronę robi to bez przerwy, z aptekarską dokładnością i bez emocji. To trochę jak alarm w domu – można liczyć na czujność sąsiadów, ale rozsądniej jest mieć profesjonalny system, który wyśle sygnał natychmiast.
Źródło informacji: Super Monitoring