Szukaj

Reklama

W Lublinie bez zmian – gorzej niż źle

Reklama

W internecie ciągle dużo szumu na temat nowowybranego logo Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Najpierw komentarze dotyczące samego znaku, potem zawiłości regulaminu, a teraz na deser zaserwowano decyzję o rezygnacji z wdrożenia zwycięskiego logo. To co się wyprawia w Lublinie to jakiś cyrk na kółkach.

Z początku do ogłoszonego konkursu nie przywiązywałem zbyt szczególnej uwagi. Wiedziałem, że coś się dzieje, ale jakoś specjalnie nie wnikałem w całe wydarzenie. Moją ciekawość wzbudziło dopiero ogłoszenie wyniku i zwycięska praca autorstwa Agaty Wrześniewskiej.

Narażę się teraz miłośnikom sztuki abstrakcyjnej, ale od razu jasno powiem, że ten znak kompletnie mnie nie przekonał. Może dlatego, że projektowania nie traktuję jak sztuki, ale jak rzemiosło. Jak coś, co ma być użyteczny na tej samej zasadzie co buty od szewca, kosmetyki Nivei, czy smartfony Samsunga. To ma działać, służyć i przynosić korzyści, a nie być wystawione do podziwiania przez bliżej nieokreśloną publiczność. Jury konkursowe było innego zdania, więc wybrało projekt jaki wybrało. Niestety bardzo dużo prac powstających w środowisku ASP jest zupełnie nieprzemyślana pod kątem biznesu i rynku. Często tworzy się tam sztukę dla sztuki, a przynajmniej takie wysuwam wnioski z własnego doświadczenia i obserwacji. Mniejsza z tym. Autorka miała święte prawo zaprojektować i zgłosić co jej się rzewnie podobało i nic nam do tego. Odpowiedzialność za to co się działo/dzieje ponosi tylko i wyłącznie organizator. A działo się sporo.

csk-lublin-pierwsza-nagroda-logo

Kilka dni po wynikach trafiam na niezwykle ciekawą analizę ALW, który przedstawia przebieg i zasady konkursu, a przede wszystkich ich łamanie. Polecam niewtajemniczonym, bo możemy się z tego tekstu dowiedzieć bardzo ciekawych rzeczy. Mi najbardziej spodobał się ten fragment nt. pierwszego nagrodzonego logo:

„[…] owa praca powstawała we współpracy z CSK (takie informacje do mnie dotarły), a zatem i sekretarz konkursu i 1 członek jury mogli ją znać. Co prawda na tę sugestię usłyszałem od organizatora iż „CSK powstało dopiero w grudniu 2014″, ale w takim wypadku potwierdza to tylko współpracę Autorki z CSK, bo na pokazanej wyżej pracy, pokazanej w czerwcu 2014 r. w Brnie, jest jak byk pełna nazwa jeszcze niepowstałej wtedy instytucji. No chyba, że Autorka wróżką jest.”

Chodzi o to, że pierwsze wybrane logo było już dawno stworzone, a do tego zgłaszane do innych konkursów i nagradzane (czerwiec 2014). Bardzo ciekawe, bo regulamin wymagał projektu oryginalnego i niebędącego kopią, ani nawiązaniem „do żadnego innego istniejącego i chronionego prawnie znaku graficznego”.

csk-lublin-logo-zwycieskie

Oczywiście CSK problemu nie zauważa, ani nawet się do niego nie odniosło, za to wszelką krytykę czerwonego wielokąta nazwało „hejtem”. Z powodu też tego „hejtu” autorka nie zdecydowała się na podpisanie umowy i wdrożenie nowego systemu identyfikacji wizualnej. Na stronie CSK czytamy:

„Autorka swoją decyzją dała wyraz sprzeciwu wobec wrogich pomówień i komentarzy pod jej adresem, który my również potępiamy. Jednocześnie Pani Agata podkreśliła, że w swojej decyzji kieruje się dobrem Instytucji i potrzebą budowania dobrych opinii wokół jej pracy na początku ścieżki zawodowej.”

Moim zdaniem sama sobie jest trochę winna, ale to Centrum Spotkania Kultur walnie przyczyniło się do tych „wrogich komentarzy” nagradzając jej pracę główną nagrodą, zamiast ją po prostu zdyskwalifikować już na samym początku.

Co się stało, to się nie odstanie, więc trzeba było przyjąć inny znak. Ale zamiast ogłosić nowy konkurs, jury zdecydowało, że wykorzysta pracę Pawła Miszewskiego, która zajęła drugie miejsce. I znów pojawiają się wątpliwości czy tak można. Znowu afera i zamieszanie, ale Centrum zdaje się problemu nie zauważać i dalej brnie w to bagno. Ciekawe jak sytuacja rozwinie się dalej. Na razie mamy to.

nowe-logo-centrum-spotkania-kultur-lublinie

Bardzo prosty, do przesady minimalistyczny znak oparty na skojarzeniu ze spinaczem. Skojarzeniu bardzo, ale to bardzo swobodnym, bo jednak w pierwszej kolejności widziałem skrót „CS” i tylko litery „K” mi jakoś brakowało. Ale głupi, nie domyśliłem się, że po wcześniejszym czerwonym „zarysie budynku” (do którego też potrzebowałem wyjaśnień), to nie może być takie oczywiste. Ponadto w zgodzie z regulaminem, logo nie mogło się opierać na tym skrócie. No tak, więc wymyślono spinacz. Ale i drugi autor „charakterystyczną” i „rozpoznawalną” bryłę budynku też sobie jakoś bardzo upodobał, więc i ją wrzuca do interpretacji.

centrum-spotkania-kultur-geneza-logo

Nie wiem w sumie czy jest jakiś większy sens nad tym wszystkim lamentować. Trochę ponarzekamy, napsujemy sobie nerwów (zwłaszcza nienagrodzeni uczestnicy konkursu, którzy słusznie mogą mieć pretensje), ale w gruncie rzeczy na decyzję CSK raczej to nie wpłynie. Wybrali, co chcieli – ich sprawa. Teraz będą się z tym męczyć i udowadniać, że przecież jest świetnie. Ale każdy widzi jak jest – ani te znaki ładne, ani oryginalne.

nowe-logo-csk-lublin

nowe-logo-csk-wizualizacja

Nowe logo, to po błyskawicznym rebrandingu, jest nieprzyzwoicie proste, żeby nie powiedzieć prostackie. Nie wywołuje oczywistych skojarzeń (które w regulaminie były wymagane), nie rzuca się w oczy. Ciężko będzie na nim zbudować atrakcyjny system wizualny. Nie bardzo rozumiem też przyjęte proporcje między sygnetem a logotypem. Uważam, że ten znak nie ma zbyt wielkiego potencjału, co stanie się bardzo trudne do przeskoczenia w trakcie eksploatacji. Oczywiście jak zawsze mogę się mylić, ale póki co nie wróżę mu świetlanej przyszłości. Jak dla mnie, jest fatalnie.

Źródła: PRoto, alw.pl, CSK w Lublinie

Skomentuj artykuł