Odnowiony znak Instytutu Żywności i Żywienia

Rebranding Instytutu Żywności i Żywienia

Instytut Żywności i Żywienia przy okazji realizacji wewnętrznych przemian oraz powołania do życia nowej jednostki edukacyjnej postanowił przeprowadzić także wizualną metamorfozę używanego logo i identyfikacji. W nowym znaku pozostały dotychczasowe symbole, którym nadano nową formę i stylistykę.

Naukowo-badawczy instytut został powołany do życia w 1963 roku przez ówczesny rząd, aby zajmować się wpływem żywności na życie i zdrowie człowieka, a także by wyznaczać obowiązujące w Polsce normy żywieniowe. Dzisiaj jest jednostką prowadzącą także działalność oświatową i edukacyjną w tym zakresie, a żeby skuteczniej realizować powierzone zadania, utworzono Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej, stanowiące osobny, lecz zależny podmiot. Jego misją jest zwiększanie wiedzy dotyczącej racjonalnego żywienia oraz promowanie zdrowego stylu życia. W ramach działań rozwojowych uwzględniono przy okazji kwestie wizualne oraz zdecydowano się na przygotowanie nowego systemu tak dla jednego, jak i drugiego podmiotu. Za jego koncepcję i realizację odpowiedzialne jest studio 2b design.

Nowe logo Instytutu Żywności i Żywienia

Nowe logo Instytutu zostało oparte na tych samych symbolach, co poprzedni wzór, a więc na kłosie i wężu. Kłos jest oczywiście bardzo jednoznacznym nawiązaniem do charakteru organizacji, natomiast nie do końca przekonuje mnie wizerunek gada. Podejrzewam, że mógł być on pewnym odniesieniem do medycznego eskulapa, jako że jeden z głównych celów działalności stanowi badanie relacji i wpływu kultury żywieniowej na zdrowie człowieka. Niestety ani na stronie Instytutu, ani w przygotowanej przez wykonawcę notce prasowej nie znalazłem wytłumaczenia symboliki węża w tym projekcie, dlatego moje domysły mogą być chybione.

W każdym razie uważam, że obecność tego zwierzęcia w starym i nowym logo jest dość intrygująca i nie do końca jestem przekonany, czy potrzebna. Wąż w zbożu może po prostu różnie się kojarzyć. Podejrzewam jednak, że taki, a nie inny zestaw elementów był w pewnym sensie wymogiem organizatora przetargu, co wynika z opisu projektu, przygotowanego przez autorów:

„Przy tym projekcie przepis na sukces to połączenie tradycji z nowoczesnością. Propozycja logotypu od 2b design wygrała tym, że najbardziej odpowiadała teraźniejszym trendom, zachowując przy tym to co najważniejsze – węża i kłos w sygnecie. Pozostawiliśmy też zielony kolor (decydując się na inny odcień), który jest nie tylko znakiem rozpoznawczym Instytutu, ale również kojarzy się z naturą, zdrowiem i równowagą, czyli kwintesencją Instytutu Żywienia i Żywności.”

Pierwszą rzeczą jaka mnie zabolała, zaraz po „logotypie”, było podążanie za „teraźniejszymi trendami”, które rzekomo przyczyniło się do sukcesu, rozumianego jako zwycięstwo w przetargu. Niestety to sukces krótkoterminowy, a tego typu podejście do opracowania projektu jest ślepą uliczką. Pomijając na ile rzeczywiście znak wpisuje się w aktualne trendy, trzeba mieć na uwadze fakt, że one stale się zmieniają, a gdy miną – stworzony projekt okaże się niewiele wartym echem przeszłości, z nikłą szansą na przetrwanie próby czasu. Potrzebne będzie kolejne przeprojektowanie, żeby znów być „na topie”, albo po prostu by wdrożyć logo, które posłuży dłużej niż do kolejnej zmiany estetycznych nastrojów.

Tak, czy siak, zmiana wzoru w niedalekiej perspektywie wydaje się być bardzo prawdopodobna. Może nawet nie tyle fakt, co jej konieczność. Owszem, ona i tak się pojawi, ale może przybierać mniej lub bardziej radykalną formę, poza tym lepiej (i taniej), gdy częstotliwość metamorfoz jest jak najmniejsza.

Uwagę zwraca ponadto typografia. Wykorzystany krój, swoimi zaokrągleniami nawiązuje do łagodnych linii sygnetu, ale sam w sobie nie wydaje mi się zbyt atrakcyjny. Występuje spójność i przejrzystość, lecz czy coś poza nimi? W moim odczuciu zaokrąglenia i styl znaku rozmywają poważny, wydawałoby się, charakter Instytutu.

Poruszono także kwestię kolorystyki, której nadano nowy wydźwięk. Co do symboliki koloru zielonego, oczywiście się zgadzam. Rzeczywiście często występuje w roli odniesienia do natury, zdrowia, ekologii, czy pewnej równowagi. Pytanie tylko, czy dobrany odcień jest aby na pewno tym, który najlepiej będzie reprezentował właściciela. Palet barw wygląda bowiem nieco stockowo. Jaśniejsza zieleń być może przyciągnie na chwilę wzrok, ale czy się wyróżni? Czy jest unikalna, albo charakterystyczna? Czy, podobnie jak typografia, nadaje odpowiedni charakter i oddaje powagę Instytutu Żywienia i Żywności? Osobiście mam co do tego naprawdę duże wątpliwości. Myślę, że dla tego typu organizacji zdecydowanie lepiej byłoby wykorzystać bardziej stonowany, poważny wariant.

Rzecz ma się podobnie ze znakiem przygotowanym na potrzeby Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej. W gruncie rzeczy jest to ten sam projekt, w którym wystąpiła modyfikacja logotypu i barw, dlatego w praktyce można je analizować wspólnie.

Nowe logo Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej

Pomarańczowy odcień jest spójnym odniesieniem do barw logo IŻŻ, utrzymanych w podobnej konwencji. Mimo, że wygląda nieco lepiej, to również nie uważam, aby w tym przypadku był rozwiązaniem optymalnym. A dlaczego w ogóle ta barwa?

„Zespół graficzny 2b design zdecydował się na zastosowanie koloru pomarańczowego, który użyty został dla podkreślenia energii, apetytu, zdrowia i dbania o siebie – głównych celów Centrum.”

O ile w przypadku zieleni tłumaczenie projektantów mogło mnie przekonać, o tyle w znaku NCEŻ wspomnianej symboliki już tak wyraźnie nie dostrzegam. W sumie, to mógłbym przystać jedynie na tę energię, nic poza nią. A jeszcze gdy się ma do czynienia z paletą barw w kontekście całego zaprojektowanego klucza wizualnego, to już w ogóle tracą się wszelkie wcześniejsze skojarzenia na rzecz jednego – kolorystyki często spotykanej w tanich, szablonowych rozwiązaniach.

Nowa identyfikacja Instytutu Żywności i Żywienia

Wizualizacja identyfikacji Instytutu Żywności i Żywienia

Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej - rebranding

Wizualizacja nowego logo NCEŻ

Projekt identyfikacji Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej

Gadżety promocyjne Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej

Im dłużej przyglądałem się identyfikacji, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że barwy nie są mocną stroną tej realizacji. Tak samo jak i cała koncepcja, która jest prawdopodobnie jeszcze gorsza. Tak naprawdę ciężko mi w tym zauważyć cokolwiek atrakcyjnego. Lekkość takich elementów jak ikony, czy elementy tekstowe, została przytłoczona przez potężne kwadraty i prostokąty. Skąd pomysł na takie połączenie? Nie mam pojęcia. Nie dość, że przygniatają wizualnie, to jeszcze brakuje logiki w ich proporcjach, czy układzie. Jedne są większe, drugie mniejsze, a wszystkie wyglądają, jakby nie zastosowano co do nich żadnej reguły, więc z trudem można mówić o jakiejkolwiek kompozycji. Fatalne wrażenie robi też na mnie lokalizacja już pogrupowanych figur. Człowiek patrzy na wizytówkę, czy papier firmowy i zastanawia się o co chodzi.

Nowy projekt identyfikacji i logo przygotowany dla Instytutu Żywności i Żywienia miał za zadanie odświeżyć wizualną tożsamość tej jednostki. Rzeczywiście czas był najwyższy, ale czy przyjęta do wdrożenia realizacja rozwiązała problem? Uważam, że nie. Samo logo zyskało lżejszy wydźwięk i w zestawieniu ze starym wzorem, może sprawiać wrażenie bardziej nowoczesnego, to prawda. Nie jest to jednak zmiana na miarę oczekiwań. Pozbyto się ciężkiego charakteru w znaku, ale przeniesiono go do identyfikacji w znacznie gorszym wydaniu. Całościowo projekt wypada według mnie bardzo przeciętnie. O wrażeniach estetycznych ciężko mówić, podobnie jak o dopasowaniu kolorystycznym. W logo pojawił się pomysł na odmienione przedstawienie dotychczasowych symboli i ten fakt akurat doceniam, jednak mam wrażenie, że technicznie i estetycznie należałoby nad tym wzorem jeszcze solidnie popracować.

Przesłana notka prasowa kończy się dwoma następującymi stwierdzeniami:

„[…] Wszystko dopasowane do panujących trendów i nowoczesny wygląd. Stawiamy na nowoczesność, świeżość i energię!”

Szczególnie pierwsza część wiele mówi o podejściu do procesu projektowego. Niesmak byłby może mniejszy, gdyby przytaczane cechy rzeczywiście występowały w tej realizacji. Niestety osobiście nie widzę w niej ani aktualnych trendów, ani nowoczesności, ani świeżości. Nastąpiła identyfikacyjna zmiana i w zestawieniu ze starym logo, nowe chwilowo może sprawiać wrażenie świeżego, lecz właśnie – tylko chwilowo. Za moment o poprzedniku wszyscy zapomną i efekt pryśnie, bo nie będzie miał żadnego odniesienia. Z mojego punktu widzenia w przeprojektowaniu IŻŻ brakło pewnego wyczucia oraz zrozumienia tematu. Ostatecznie ten fakt zaowocował identyfikacją, niemającą przed sobą zbyt różowej perspektywy i szansy na efektywną eksploatację, która umożliwiłaby zbudowanie silnej, wyróżniającej się i unikalnej tożsamości wizualnej.

Źródła: 2b design, Instytut Żywności i Żywienia