Szukaj

Reklama

Przedstawiono logo Kraków Arena

Reklama

Hala widowiskowo-sportowa Kraków Arena w Czyżynach zaprezentowała w poniedziałek swoje logo, którym będzie się posługiwać po ukończeniu budowy obiektu. Zaprojektowany znak wygląda dramatycznie i łamie wszelkie reguły współczesnego designu.

branding-zaprezentowano-logo-krakow-arena

Aż dziw bierze, że wśród barwnych mazów nie pojawia się cień, czy gradient. Efekty te byłyby świetnym dopełnieniem tego nieudolnego bohomazu. Przykro się robi, kiedy po raz kolejny muszę oglądać wyczyny niekompetentnych projektantów na polu grafiki użytkowej w naszym kraju. Czy naprawdę tak trudno jest zauważyć, że to logo jest po prostu złe? Oczywiście jak zwykle przy takich okazjach pojawia się bezmyślny bełkot próbujący uzasadnić taki, a nie inny wybór:

„Logo ma trochę kształt litery „e”. Zawiera się w nim kolor niebieski, czyli kolor Krakowa, a także flaga biało-czerwona. Dwa elementy koliste nawiązują do dwóch hal – mniejszej i większej, które tworzą Kraków Arenę. – To wielka dynamika.”

Takim żartem uraczył media Zbigniew Rapciak, prezes Agencji Rozwoju Miasta, która jest współodpowiedzialna za tę klęskę. Szkoda tylko, że pan prezes nie wytłumaczył co symbolizuje kolor żółty, bo zapewne jego symbolika jest równie głęboka. Nie powinniśmy się tym jednak zbytnio martwić – „projektanci” na pewno dorobią odpowiednią formułkę medialną i dla żółtego koloru. I w sumie wszystko można by jakoś przełknąć, bo pomału chyba przyzwyczajamy się do takich bzdur, gdyby nie jeszcze jedna, niefortunna wypowiedź:

„Z takim znakiem graficznym będziemy chwalić się halą na całym świecie.”

Autorem tych słów jest również Zbigniew Rapciak. Szczerze? Nie bardzo wiem co sądzić o tych zapowiedziach – śmiać się, czy płakać. Sami zmierzcie się z poczuciem humoru pana prezesa ;)

nowe-logo-krakow-arena

Po raz kolejny, co staje się w sumie powoli nudne, zostaliśmy zbombardowani brakiem wyczucia jakiejkolwiek estetyki i totalnym brakiem pomysłu na identyfikację wizualną polskich organizacji. Ciągle ta sama kolorystyka, nic nie mówiące esy-floresy rodem z przedszkolnych bloków rysunkowych i sztucznie dorabiana symbolika stały się już standardem wśród polskich instytucji publicznych. Tym śladem wiernie podążyła hala Kraków Arena.

Skomentuj artykuł