Szukaj

Reklama

Toronto Raptors bez gada

Reklama

Niedawno jeden z bardziej znanych klubów koszykarskich na świecie przeszedł odświeżenie logo. Krok, który wykonało Toronto Raptors, o którym mowa, jest jednak co najmniej zastanawiający.

Już sama decyzja o rebrandingu wydaje mi się nie do końca przemyślana, gdyż logo, którym posługiwała się drużyna było moim zdaniem bardzo dobrym projektem. Swoją stylistyką wpisywał się w środowisko NBA. Dynamiczny, a jednak stonowany wzór, który przybierał w miarę regularny jak na amerykańsko-kanadyjskie warunki kształt zdążył także wielu milionom osób dobrze zapaść w pamięć. A przynajmniej tak mi się wydaje. I oto nagle pojawia się ni stąd, ni zowąd pojawia się takie oto coś:

nowe-logo-toronto-raptors

A gdzie charakterystyczny jaszczur? No cóż… po dinozaurze został jedynie ślad na piłce. Czyżby oznaczał on tyle samo, co zagładę? Gad odszedł w niepamięć? Szkoda, bo myślę, że wiele osób, również tych, które podobnie jak ja nie są jakimiś kibicami koszykarskimi, naprawdę dobrze znały to logo i wizerunek w nim umieszczony. W nowym logo czegoś mi brakuje – pozostaje niedosyt. Co z tego, że wiemy czyje to ślady na piłce? Tak jest dzisiaj, ale co będzie za kilka, kilkanaście lat? Skojarzenia może i pozostaną, ale na pewno nie będą już tak wyraziste. Jakoś mnie nie przekonuje zupełnie ten projekt.

toronto-raptors-new-logo

Nowe logo Toronto Raptors stało się jakby bardziej „europejskie”, co nie jest żadnym pozytywnym aspektem w tym przypadku. NBA i Ameryka mają to do siebie, że wykreowały silny trend charakterystycznych logo sportowych. Można nie lubić tej stylistyki, ale trzeba przyznać, ze jest to coś co wyróżnia tamten obszar od reszty świata (a przynajmniej od tego co znamy w Europie). Rebranding Raptorsów nie podoba mi się kompletnie pod żadnym kątem. Logo było bardzo dobre i nawet troszkę nie trąciło nieświeżością. Nawet jeśli ktoś bardzo chciał coś ruszyć w temacie identyfikacji, to można było to zrobić na wzór Charlotte Hornets  – zmiany, która wniosła w znak naprawdę nowe życie.

Materiały pochodzą ze strony Brand New.

Skomentuj artykuł